niedziela, 28 stycznia 2018

Niedoceniane rajdy Nordic Walking

Od prawie siedmiu lat uprawiam Nordic Walking z Marsz Po Zdrowie. Początkowo chodziłam na treningi raz w tygodniu, później dwa, a nawet trzy razy w tygodniu. Moimi miejscami uprawiania Nordic Walking był Lasek Marceliński, Rusałka i Żurawiniec. Nie są to małe tereny, a zwłaszcza Lasek Marceliński, ale w końcu po tylu latach wędrowania ścieżki zna się na pamięć. Wprawdzie marsze urozmaicane są ćwiczeniami na koordynację, spalanie tkanki tłuszczowej, czy budowanie tkanki mięśniowej (ogólnie mówiąc poprawianiu naszej sprawności), wszystko to jednak może nużyć niektórych swoją powtarzalnością.
Odskocznią, a dla niektórych celem samym w sobie, są zawody, które odbywają się w wielu regionach kraju i jest ich tak duża oferta, że chętni do ścigania mogą mieć problem z decyzją o wyborze z powodu nadmiaru propozycji.
Nie wszyscy mają jednak żyłkę ścigania się. Chętnie wybraliby się na marsze po okolicznych lasach wokół Poznania, pokonując nawet dość długie trasy, ale bez presji dotarcia na metę w jak najkrótszym czasie. Myślę tu o rajdach Nordic Walking.
Lasów wokół Poznania mamy sporo. 16.500 ha lasów Wielkopolskiego Parku Narodowego i 15.000 ha lasów Puszczy Zielonka to wystarczająco dużo do chodzenia. W lasach tych wytyczone są wspaniałe trasy do biegania i uprawiania Nordic Walking, są parkingi, a gdzieniegdzie również miejsca do odpoczynku.  
Marsz Po Zdrowie zorganizował rajd na Dziewiczą Górę z potyczkami, ale było to trzy lata temu i od tego czasu podobna impreza się nie powtórzyła. A szkoda, bo impreza była bardzo udana i myślę, że większość biorących w niej udział uczestników jest podobnego zdania.
Chciałabym mieć możliwość częstszego udziału w rajdach, niekoniecznie z potyczkami. Można by łączyć nasze marsze ze zwiedzaniem okolicznych atrakcji, które natrafilibyśmy na trasie rajdu,

czy po prostu z najzwyklejszym podziwianiem przyrody.

Podoba mi się sposób prowadzenia zajęć przez Agnieszkę Brzozowską z grupą TRAMP - UTW w Pile. Chciałabym, żeby ta forma uprawiania Nordic Walking zawitała również do Poznania chociaż raz w miesiącu.
Może ktoś odpowiedzieć, że przecież nie ma przeszkód, żeby wybrać się samemu do lasu. Wielu tak robi. To prawda, ale, czy maszerowanie w grupie nie jest ciekawsze? A gdy jeszcze taki marsz od czasu do czasu zakończy się piknikiem w jakimś uroczym miejscu do odpoczynku, to i integracja byłaby doskonała.
Jestem ciekawa, czy znalazłoby się wystarczająco dużo zwolenników uprawiania tej formy aktywności?

Brak komentarzy: